Twoje dobre dowcipy.
Wyszukaj co dla siebie.
:
Losowy 2
Losowy 3
Losowy 1
Losowy 4
Podjezdza krasnoludek swoim samochodzikiem pod CPN i mowi:
- poprosze trzy kropelki benzynki.
- i co jeszcze .. moze pierdnac w oponki..?
Pewnego dnia na gielde koni pelnej krwi jakis facet przyprowadzil
nedzna szkapine. Kon byl wychudzony i stary, ale facet darl sie
na cale gardlo" Ludzie to najlepszy kon na swiecie, bierze z miejsca kazda
przeszkode, Wielka Pardubicka to dla niego pestka". W pewnej chwili podchodzi
do niego inny facet - na oko stary wyga i mowi" Panie cos pan tu przyprowadzil
To jest kon czy pies? Skad pan wytrzasnales takie nedzne szkapsko"
Ale facet niezrazony dalej swoje. Nie mogac jednak przekonac starego wygi
pokazuje mu cos w oddali i mowi" Widzisz pan ten mur z cegly,
wyprobuj pan tego konia, sam pan zobaczysz jaki jest dobry" Wyjadacz
wsiadl na konia, pod ktorym rozjechaly sie co prawda nogi, ale utrzymal
rownowage, rozpedzil sie i jak nie przypierdoli w mur. Pozbieral sie
i podchodzi z wyrzutem do sprzedawcy" Panie, przeciez ten kon jest slepy!"
Na to ten oburzony "Slepy, slepy, ale za to jaki odwazny!"
Przychodzi facet do lekarza i mowi, ze ma chore jajko. Na to
lekarz:
- No to niech pan pokaze.
- *z wyrzutem* Ale pan sie bedzie, smial...
- No co pan! Przeciez jestem lekarzem.
- *z niesmialym wyrzutem* Ale pan sie bedzie smial...
- Panie, pan zartuje? Przeciez jestem lekarzem. Poza tym, jak
mi pan nie pokaze, to jak bede mogl panu pomoc? Pokazuj pan.
- Ale pan sie bedzie smial...
- Panie! nie bede sie smial!
- Pan tak mowi, ale jak przyjdzie co do czego, to pan sie
bedzie smial! Wstydze sie...
- Ojejku! Panie, obiecuje panu, ze sie nie bede smial... No
naprawde.
- Naprawde?
- Naprawde! Pokazuj pan.
- Ale nie bedzie sie pan smial?
- Kurna! Nie bede! No mowie przeciez! Pokazuj pan!
No to facet {hmm, tu by trzeba pokazac...} facet zaslania
krocze dwoma dlonmi i z taka niesmialoscia, lekko odslania jedno
jajko... A lekarz - w brecht! Ale strasznie. Zarykuje sie jak
glupi, malo czkawki nie dostal. Ale patrzy na mine faceta... i
stara sie uspokoic, no a sprobujcie sie uspokoic jak sie
smiejecie... Ale w koncu, zagryzajac wargi, lekarz troszke sie
uspokoil... jeszcze raz parsknal i juz calkiem spowaznial.
- No coz, khm, eee... ja pana bardzo, eee... przepraszam.
Oczywiscie... Prosze sie na mnie nie gniewac...
- *z ogromnym wyrzutem* Tak myslalem... *pauza, a potem tak
msciwie* To tego chorego panu nie pokaze!
{tu smiac sie do rozpuku}
Przychodzi starszy goscio do lekarza i mowi:
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie troche podstarzaly, ale chcialbym
jeszcze miec dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzaly sie juz takie przypadki, ale zeby byc
pewnym musimy zbadac pana nasienie. Prosze tu jest sloiczek (podaje mu
malego Twist-off'a), pojdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybral sie za parawan. Po chili slychac ciche pojekiwania, z
czasem zmieniajace sie w w jakies niesamowite odglosy wysilku, parawan
zaczyna sie niebezpiecznie chwiac. Nagle wszystko cichnie. Goscio
wychodzi z za parawanu. Wyglada jak obraz nedzy i rozpaczy. Mowi:
- Panie doktorze. Probowalem prawa reka, probowalem lewa reka i za
cholere nie moge odkrecic tego sloika.
Rozgniewana zona robi wyrzuty mezowi:
- Znam juz na pamiec wszystkie twoje wykrety, kiedy wracasz do domu
pozno w nocy. Ciekawe co wymyslisz dzisiaj.
- Nic.
- I ty chcesz, zebym w to uwiezyla?